Opublikowano: 13 lutego 2019

Powróćmy myślami do mroźnych grudniowych dni, kiedy to miała miejsce nasza podróż do Pragi. Głównym jej celem było uczestnictwo w jednym z największych jarmarków bożonarodzeniowych w Europie, o czym możecie przeczytać tutaj. Jednak będąc 4 dni w tym uroczym mieście zdołaliśmy zobaczyć znacznie więcej! Za każdym razem wybierając nową destynację, skrupulatnie przeszukuje internet w poszukiwaniu niezbędnych informacji, z których później sporządzam plan podróży. Zawsze zakładam, że mogę być w danym mieście pierwszy i ostatni raz, stąd moja chęć aby dogłębnie je odkryć. Mimo, że cieszy mnie bycie dla siebie samej przewodnikiem, lubię się zgubić w nieznanych uliczkach i poczuć prawdziwy klimat miasta. Będąc w Pradze bywaliśmy w wielu miejscach, które mogliście oglądać na bierząco śledząc mój Instagram, jednak nie wspominałam o nich w poprzednim poście. Nasz plan podróży oprócz popularnych atrakcji zawierał też takie, na które trafiłam w internecie zupełnie przez przypadek i to właśnie o nich chciałabym wam dzisiaj opowiedzieć.

Kawiarnia Café Chloé. 

Wyobraź sobie kawiarnie, w której ściany są wysadzane różami, a wszystko co zamówisz: ciasta, ciasteczka, smoothie, owsianki, drinki, nawet kawa ma kolor różowy! To właśnie dzięki tej ostatniej Café Chloé stała się niezwykle popularna – zwłaszcza wśród instagramowiczek. Czytając o tym miejscu nie mogłam nie odwiedzić i osobiście nie sprawdzić jak to jest wypić różową latte. Powiem szczerze, że do całej wizyty podchodziłam dosyć żartobliwie i z perspektywy czasu polecam wam zrobić to samo. Nie jest to obowiązkowe miejsce mapie kawoszy – ta jest średnia, jednak wchodząc, ciężko było znaleść wolny stolik, nie mówiąc już o tych przy różanej ścianie. Trzeba było czekać cóż… zdjęcie samo się nie zrobi. Przebywając tam dłużej zauważyłam pewien zabawny schemat: przy każdym stoliku siedziała para, w której mężczyzna z dosyć zażenowaną miną próbował jak najlepiej sfotografować swoją sympatię wyginającą się w przeróżnych pozach. Nie byłam gorsza – zrobiłam to samo!  Nawet Krystian dał się namówić na fotkę. Kawiarnia mieści się na ulicy Vinohradskiej 67, Praga 2  i z centrum dojechać tam można zieloną linią metra A.

                 

 

Muzeum sprzętu erotycznego.

To nietypowe miejsce znalazł Krystian. Jest to historyczna wystawa sprzętu erotycznego. Z początku nie byłam przekonana, jednak był to świetny wybór – nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałam!  Muzeum składa się z 3 pięter, gdzie możemy podziwiać około 320 obiektów. Dodatkowo znajdziemy tutaj galerię i salę kinową, gdzie puszczane są stare, erotyczne filmy. Muzeum mieści się przy głównym rynku, a za wejście zapłacimy 250 koron. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

                     
                                  

 

Punkt widokowy w Letenské Sady.

Dłuuugo szukałam idealnego punktu widokowego w Pradze, wiecie, takiego który zapiera dech w piersiach. Internetowe źródła podawały Zamek Praski, Wieże Ratusza Staromiejskiego, Wyszerad czy wzgórze Petrin. Owszem widoki z tych miejsc były piękne, jednak żaden z nich nie nasycił mojego oka tak, jak widok z Letenské Sady , który odkryliśmy dopiero ostatniego dnia pobytu. Nie wiem dlaczego, ale mało który poradnik pisze o tym punkcie, a to zdecydowany numer jeden w Pradze. Cenne informacje znaleźliśmy dzięki randomowym opiniom na portalu Tripadvisor, niestety pomimo wpisywania dokładnego adresu nawigacja się gubiła. Byliśmy zdani wyłącznie na siebie. Na szczęście park nie jest duży, więc po 30 minutach błądzenia w końcu dotarliśmy! A było warto bo przed nami ukazał się widok jak z obrazka! Jak znaleść to miejsce? Park mieści się w 7 dzielnicy Pragi, a punkt widokowy znajduje się zaraz za niewielkim drewnianym kościółkiem (na zdjęciu zaznaczyłam wam dokładnie).

 

Restauracja „U Prince”.

Może nie sama restauracja będzie tutaj tematem, a widok jaki rozpościera się z jej tarasów. Jeśli macie ochotę na wykwintny obiad z widokiem na stary rynek to dobrze trafiliście. Zlokalizowana w samym centrum miasta jest zarazem jednym z najlepszych punktów widokowych na Staromieściu. Niestety ciężko tam o wolny stolik, szczególnie w sezonie. Muszę być jednak z wami szczera. Ze względu na położenie, restauracja nie należy do najtańszych,  a jedzenie smakuje przeciętnie. Jednak tak jak wspomniałam na początku nie dla tego wybiera się restauracje „U Prince” 🙂

 

 

 
 

PODZIEL SIĘ TYM POSTEM

OSTATNIE WPISY

Koktajl czekośliwka
Albania. Ksamil. Czy to trafny wybór wakacyjnej destynacji? Moje osobiste odczucia.
BALI. Dwutygodniowy plan podróży + kosztorys cz.II

KOMENTARZE

avatar

Copyright © 2018 Dietetyka podróżnika. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projekt i realizacja: SkyGraph

Wróć na górę