Opublikowano: 24 lutego 2019

Jako żywieniowiec i osoba z 6 letnim stażem gastronomicznym (od 18 roku życia utrzymuję się sama) nie lubię jeść na mieście.  Zawsze wchodząc, nawet do najlepszej knajpy, jestem pełna wątpliwości co do składu niektórych dań. Dlaczego? O tym stworzę osobny post.

Szczególnie ciężkie było to dla mnie, będąc na diecie redukcyjnej, gdzie dodatkowo musiałam znać kaloryczność tego co spożywam. Problematyczne stawały się sytuacje, w których chciałam jak normalny człowiek wybrać się na obiad z chłopakiem czy znajomymi, nie wychodząc przy tym na „dziwaczkę” wypytującą kelnera o najdrobniejsze szczegóły zamówienia. Ja rozumiem, że tłuszcz jest nośnikiem smaku, ale dlaczego w tych wszystkich knajpach, nawet sałatka musi brać kąpiel w solidnej porcji oleju?  W konsekwencji podświadomie zaczęłam ograniczać wyjścia z bliskimi do minimum – chore prawda? Wiem, że wielu z was ma tak samo. Wiem, że dieta kojarzy wam się z jedzeniem wyłącznie w domu i mozolnym przygotowywaniem posiłków, jednak dzisiaj chciałabym wam pokazać, że wcale nie musi tak być! Wiadomo – domowe żarełko to podstawa, ale są sytuacje, w których musisz lub po prostu chcesz zjeść na mieście. Liczy się wtedy Twój świadomy wybór i dzisiaj właśnie w jego podjęciu chciałabym Ci pomóc. 

Wychodząc wam na przeciw, chcąc sprawić aby dieta nie kojarzyła się z przymusem i nieprzyjemnym obowiązkiem. Chciałabym rozpocząć serię wpisów opisujących MIEJSCA PRZYJAZNE DIECIE. Specjalnie dla was będę obliczać kaloryczność wybranych potraw, tak abyście wychodząc ze znajomymi nie zadawali niezręcznych pytań kelnerowi – od tego jestem JA. Chcę abyście wiedzieli co jecie i jaki jest rozkład makroskładników poszczególnych dań. Abyście będąc na mieście, bez strachu o sylwetkę  wybrali restaurację która wam odpowiada. Wszystkie miejsca które zamierzam tutaj opisać to świetna alternatywa nie tylko dla osób na diecie, ale wszystkich który troszczą się o swoje zdrowie. 

Zacznijmy więc od miejsca, które zainspirowało mnie do stworzenia owej serii:

ZDROWO ZMIKSOWANI.

3 lata temu, kiedy zaczynałam przygodę z dietą, a rzeszowskim rynkiem rządziły kebab i frytki z posypką, nawet przez myśl nie przyszło mi, że mogę zjeść tu coś zdrowego. Wówczas nie wiedziałam, że właśnie tego roku – 2016, na ulicy Fircowskiego 3, swoje pierwsze kroki stawiała knajpka Zdrowo Zmiksowani. Rok później trafiłam tu zupełnie przypadkiem i zauroczona jedzeniem, zostałam na dłużej. Było to pierwsze miejsce w Rzeszowie, które odwiedzałam bez obaw o jakość potraw, czy ukryte „tłuściutkie” kalorie. Dzisiaj pytana przez podopiecznych gdzie mogę zdrowo zjeść, bez wahania odpowiadam: Zdrowo Zmiksowani.

Z początku restauracja serwowała zdrowe alternatywy klasycznych obiadów – moje serce skradła kieszonka drobiowa ze szpinakiem, serem kozim i suszonymi pomidorami, jednak od nowego roku miejsce to jest w 99 procentach wegańskie. Nie oznacza to, że straciło na jakości – wręcz przeciwnie – oryginalne połączenia smakowe, świetnie trafiają w moje gusta. Co więcej, Marzenka i Krzyś dbają o to, aby nieustannie pobudzać nasze kubki smakowe, co miesiąc inspirując się inną kuchnią świata – aktualnie królują włoskie klimaty. 

Co znajdziemy w menu? 

Oprócz dań na „mniejszego głoda”, świeżo wyciskanych soków czy koktajli, w menu rządzą kukurydziane spaghetti a’la carbonara, kopytka z batatów z kiszoną kapustą, czy tagliatelle pełnoziarniste z kotlecikami z soczewicy i suszonych grzybów. Po za tradycyjnymi zimnymi napojami czy klasyczną kawą możemy skosztować również bezkofeinowej alternatywy: z topinamburu, nasion konopii, czy żołędziówki. Brzmi ciekawie, prawda? Watro też śledzić na bierząco ich Instagram i Facebook (linki poniżej), ponieważ codziennie zaskakują Was nowymi, lunchowymi propozycjami. Za cenę 21 złotych możecie dostać całkiem solidną porcję zdrowego jedzonka.

Kiedy podczas ostaniej wizyty zajadałam się kopytkami z batata, mój mięsożerny Krystian wybrał opcję na słodko: koktajl bananowo-daktylowy i tartę migdałową, jak widzicie, każdy tutaj znajdzie coś dla siebie.

Dzięki uprzejmości Marzenki, która uchyliła mi rąbka tajemnicy, specjalnie dla was wyliczyłam kalorykę wybranych pyszności:

Kopytka z batatów z kiszoną kapustą, pieczonym burakiem i dipem z nerkowców

1 porcja: 

Wartość energetyczna : 547 Kcal 

Białko: 12,2 g

Węglowodany: 93,7 g

Tłuszcze: 13,8 g 

 

Sałatka z „łososiem” z marchewki, burakiem pieczonym, ciecierzycą, awokado, winogronem oraz sosem sezamowym

1 porcja:

Wartość energetyczna: 149 Kcal

Białko: 6,3 g

Węglowodany: 19,3 g

Tłuszcze:5,2 g

 

Tagliatelle pełnoziarniste z kotlecikami z ciecierzycy i suszonych grzybów, sosem pomidorowym i parmezanem

1 porcja:

Wartość energetyczna: 705 Kcal 

Białka: 38,1 g

Węglowodany: 117,1 g

Tłuszcze: 9,1g 

 

Tarta migdałowa z pieczonym jabłkiem i suszonymi morelami

1 porcja:

Wartość energetyczna: 384 Kcal

Białka: 6,1 g

Węglowodany: 58,7 g

Tłuszcze: 13,7 g 

 

Informacje dla alergików: Warto wspomnieć, że w w zdrowo zmiksowanej kuchni używa się soi, selera, glutenu, orzechów, sezamu, gorczycy, produktów mlecznych i nawet jeśli te produkty nie występują w daniu mogą znaleść się na talerzu. 

 

INSTAGRAM: zdrowo_zmiksowani

FACEBOOK: https://www.facebook.com/zdrowozmiksowani/

PODZIEL SIĘ TYM POSTEM

OSTATNIE WPISY

Koktajl czekośliwka
Albania. Ksamil. Czy to trafny wybór wakacyjnej destynacji? Moje osobiste odczucia.
BALI. Dwutygodniowy plan podróży + kosztorys cz.II

KOMENTARZE

avatar

Copyright © 2018 Dietetyka podróżnika. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projekt i realizacja: SkyGraph

Wróć na górę